"Zostań" cz.2
To wszystko działo się tak szybko. W jednej chwili poczułam jak serce podchodzi mi do gardła, a w drugiej spadałam już w dół swojej świadomości. Przed oczami pojawiały mi się mroczki, jakby mój wzrok musiał przyzwyczaić się do jaskrawego światła, a nie wyszłam na dwór, nawet nie ruszyłam się z miejsca. Zemdliło mnie tak bardzo, żołądek chyba chciał wywinąć się na lewą stronę. Szybko przełknęłam ślinę i próbowałam po cichutku wziąć głęboki oddech. Przecież nikt nie może zauważyć, że coś jest nie tak...
- Jesteśmy teraz tacy szczęśliwi, nasza miłość rozkwita na nowo! - zemdliło mnie po raz kolejny, wolałabym nigdy tego nie usłyszeć. Po paru minutach świergolenia o swoim szczęściu i mojej męczarni wyszła, dziękując za gratulacje.
- Ej, wszystko okey, żyjesz? - Ona wiedziała, że coś jest nie tak.
- Przepraszam, ale idę się wyrzygać.
"Zostań"
Komentarze
Prześlij komentarz